Jak one to wytrzymują ?

Zima daje się nam w tym roku ostro we znaki i wielu na ten stan rzeczy narzeka, choć przecież spędza swój czas w ciepłym mieszkaniu, jeździ ogrzewanym samochodem i tak naprawdę niewiele ma kontaktu z zimową aurą. Psy i inne zwierzęta domowe korzystają z bud, stajni, obór, chlewików, kurników, cielętników, owczarni, koziarni i jak tam się jeszcze te zwierzęce mieszkania nazywają, nie musząc troszczyć  się o pożywienie. Tymczasem leśne zwierzęta cały swój żywot pędzą pod gołym niebem.  Jeśli uświadomimy to sobie leżąc pod ciepłą kołderką w mroźną zimową noc, gdy za oknem słychać wyjący lodowaty wicher, rodzi się w głowie pytanie : jak one to wytrzymują ? Przecież coś muszą jeść,  gdzieś spać, jakoś chronić się przed zimnem.

/ Fot. G. Bury /

Im mniej przebywamy na polu / na dworze, na świeżym powietrzu, różnie się to w różnych miejscach mówi /, tym trudniej nam zrozumieć wytrzymałość zwierząt na zimno. Sikorka czy sarna skacząc  po śniegu na swoich bosych łapkach wydają się być jednak całkiem zadowolone.

  Kruk kroczy dumnie nie przejmując się śniegiem, a przecież nie ma butów…                              / Fot. G. Bury /

Cała tajemnica tkwi w krążeniu krwi w organizmie. Gorąca krew z wnętrza ciała, pompowana do kończyn, chroni je przed zamarznięciem. Warunek jest jeden, poziom przemiany materii musi być odpowiednio wysoki, aby nadążyć z wytwarzaniem odpowiedniej ilości ciepła, a krążenie musi być sprawne. Tak właśnie się dzieje, gdy podczas dłuższego  wysiłku na mrozie czujemy, jak do skostniałych palców uderza gorąca krew. Nadmiar ciepła jest tak duży, że choć ściągniemy kurtkę, czapkę i rękawiczki, wciąż jest nam gorąco. Ten stan nie trwa jednak długo, organizm szybko włącza funkcję oszczędzania energii, spowalnia krążenie i uczuciem zimna zmusza nas do przeproszenia się z ciepłym odzieniem. U dzikich zwierząt przebywanie na mrozie powoduje, że poziom przemiany materii i szybkość krążenia krwi są stale wysokie. Jednak coś za coś. Wymaga to dostarczania dużych ilości substancji energetycznych z pokarmu, lub, gdy go chwilowo zabraknie, z zapasów tłuszczu.

Wczesną zimą sylwetki saren są zaokrąglone od zapasów tłuszczu pod skórą.     / Fot. G. Bury /

Tak więc, dla zwierząt, zimowym wrogiem numer jeden  jest nie mróz, lecz głód. Bo właśnie wtedy, gdy pożywienie jest najbardziej potrzebne, jest o niego najtrudniej.

O świeżej zieleni można tylko pomarzyć… trzeba się zadowolić suchymi badylami.  / Fot. G. Bury /

Sytuacja jeszcze się pogarsza, gdy  spadnie obfity śnieg. Jego pokrywa utrudnia dostęp do i tak skąpych zasobów pożywienia.  / Fot. G. Bury /

W takich warunkach  długie kończyny sarny rekompensują zwierzęciu swoją skłonność do  szybkiej  utraty ciepła,  pokazując,  na co je stać.

/ Fot. G. Bury /

Krótka szyja i bardzo długie kończyny utrudniają łosiom żerowanie na niskiej roślinności. Ich specjalnością jest obgryzanie gałązek drzew, które tak samo jak pędy traw i innych roślin są zbudowane głównie z celulozy.  / Fot. G. Bury /

Drapieżniki też nie mają lekko. Podstawą zimowej diety lisa są myszy i nornice, po które trzeba się pofatygować  pod warstwę śniegu.

/ Fot. G. Bury /

Wydry nie oddalają się daleko od wody. Te dwa osobniki wędrują po zamarzniętej rzeczce.  Aż ciarki przechodzą na myśl, że przy pierwszej sposobności obie wydry dadzą nurka pod lód, szukając ryb.

/ Fot. G. Bury /

Kruk to piękne i sprytne zwierzę. Jest mistrzem w znajdowaniu padliny, nawet podczas śnieżycy. / Fot. G. Bury /

Tak więc, aby skutecznie radzić sobie zimą, zwierzęta muszą mieć sprawne krążenie krwi  i szybką przemianę materii oraz  umieć znajdować odpowiednie dla siebie pożywienie. Te warunki spełniają tylko niektóre ptaki i ssaki. Jednakże na nic by się im to wszystko zdało bez odpowiedniej izolacji termicznej w postaci piór i futra.

Zimowe futro sarny jest gęściejsze, dłuższe i płowe,  w odróżnieniu od rudego futra letniego.  / Fot. G. Bury /

Wiosną sarny pozbywają się zbyt obfitego owłosienia.

 Podczas linienia nie wyglądają, niestety, zbyt elegancko. / Fot. G. Bury /

Jest jeszcze jeden czynnik, który wpływa na odporność zwierząt na trudne warunki zimowe. Jest to masa ciała. Im większe zwierzę, tym mniej traci ciepła w przeliczeniu na kilogram swej masy. W dużym bloku większość pokoi styka się z zewnętrznym, zimnym otoczeniem tylko jedną ścianą, zaś w małym domku – dwoma lub trzema i jeszcze dodatkowo sufitem i podłogą. Tak  więc ważący 150 kg jeleń wychładza się wolniej niż ważąca 30 kg sarna. Czy to oznacza, że ważąca 15 g sikorka / 10 000 razy mniej niż jeleń i 2 000 razy mniej niż sarna / nie ma szans na przeżycie mrozów ? Jasne, że ma, lecz dostarczyć musi dziennie swemu organizmowi  wysokokalorycznego paliwa w ilości zbliżonej do całej swojej masy. Trudno sobie wyobrazić jelenia pochłaniającego co dzień 150 kg mięsa i tłuszczu. Wystarczy mu wiązka niskokalorycznych badyli i gałązek.

  

    Porównanie wielkości sarny i jelenia, stojących dokładnie w tym samym miejscu, w tej samej odległości od aparatu. / Fot. G. Bury /

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *